WSTYDLIWA PORAŻKA W PRZEDECZY!

Nie takiego scenariusza meczu 13 kolejki wielkopolskiej klasy okręgowej gr. 2, w którym Baszta Przedecz podejmowała Pelikana, spodziewali się wszyscy związani z zielono - czarnymi barwami. Niestety po katastrofalnym meczu to ambitnie grający gospodarze okazali się lepsi zwyciężając 1:0 po bramce strzelonej w doliczonym czasie gry.

Jeszcze przed spotkaniem okazało się, że nie będzie do dyspozycji Szymona Burgiela z powodu choroby, a Kamila Buczka zatrzymały sprawy prywatne. 

Spotkanie od początku nie układało się po myśli podopiecznych trenera Andrzeja Stefańskiego. Na boisku z obu stron przeważał chaos, a składnych akcji było jak na lekarstwo. Większą jakość piłkarską prezentował zespół z Niechanowa, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Mało tego, to Baszta miała kapitalną okazję do zdobycia bramki. W 20 minucie meczu dośrodkowanie z prawej strony boiska dobrym strzałem z ok. 10 metrów wykończył napastnik miejscowych, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Adam Garczyk. Gospodarze w pierwszej odsłonie wykonywali kilka stałych fragmentów gry, które na szczęście nie siały większego spustoszenia przed bramką Pelikana. W 35 minucie zielono - czarni powinni mieć kapitalną okazje do zdobycia bramki. Piłka po wrzutce w pole karne wydawało się, że padnie łupem golkipera miejscowych. Ten jednak popełnił fatalny błąd, wypuszczając futbolówkę z rąk. Dopadł do niej Dawid Urbaniak i z impetem został przewrócony w polu karnym przez bramkarza próbującego naprawić swój błąd. Ku zdziwieniu wszystkich gwizdek sędziego milczał.... Pierwszą połowę należy zatem odhaczyć, bo po prostu się odbyła. 

Wydawało się, że po przerwie Pelikan zaatakuje i dopnie swego. Niestety obraz gry nie ulegał zmianie, choć w tej części zielono - czarni stworzyli kilka okazji podbramkowych. Gra była bardzo szarpana i chaotyczna z obu stron, a zespół Pelikana wydawał się być inną drużyną aniżeli w poprzednich spotkaniach. Dobre okazje mięli w tej części Radosław Trybuła czy Bartosz Staszewski, jednak w każdej sytuacji zabrakło przysłowiowej kropki nad "i". W 70 minucie doszło do groźnej sytuacji. Bartosz Staszewski zderzył się z bramkarzem Baszty, po czym ten nie był zdolny kontynuować gry. Biorąc pod uwagę, iż był to jedyny golkiper gospodarzy, miejsce w bramce zajął gracz z pola.  Niestety niemrawi tego dnia zawodnicy Pelikana nie "zatrudnili" specjalnie eksperymentalnego bramkarza, który nawet nie miał jak popełnić błędu. Na domiar złego to miejscowi wyprowadzili cios - kuriozum. Skrzydłowy Baszty zabrał się z piłką przed linią połowy boiska, popędził z nią kilkadziesiąt metrów w asyście Dawida Urbaniaka, który statycznie "odprowadzał" rywala. Ten będąc już w szesnastce Pelikana pokonał Adama Garczyka precyzyjnym strzałem przy długim słupku. Czasu do końca było już niewiele i kolejna porażka w sezonie stała się faktem. 

Mimo, iż gospodarze grali bardzo prostą piłkę, robili to ambitnie. Na nic zdają się frazesy, że jakość była po stronie zielono - czarnych. Ostatecznie liczy się wynik, który trzy punkty pozwala dopisać w tabeli Baszcie Przedecz. W grze Pelikana natomiast wiele elementów jest do zdecydowanej poprawy, aby po raz kolejny nie trzeba było oglądać tak żenującego "spektaklu"...

Skład Pelikana: Adam Garczyk, Przemysław Wiśniewski, Dawid Urbaniak, Krzysztof Jackowiak, Maciej Białas, Jakub Januchowski (Filip Kruczyński), Dawid Połatyński, Patryk Waluszyński (Dawid Kustra), Andrzej Stefański, Radosław Trybuła, Bartosz Staszewski (Patryk Jarzyński). ponadto: Patryk Szafran, Hubert Świątnicki.